7/31/2015

Nowe chmurki i małe handmade...

Nowe chmurki i małe handmade...
Witajcie!
Ostatnio dużo u mnie było o sielsko -wiejskich klimatach, ale czas wrócić do siebie, na swoje śmieci..
Widzę po Waszych komentarzach, że wielu z Was taki sposób spędzania czasu na wsi, z dala od miasta i blisko przyrody odpowiada.. To super i bardzo mnie to cieszy..
Zaniedbałam ostatnio maszynę do szycia. Nie wiem czemu wszystko idzie mi tak opornie..ale wzięłam się za siebie..I strzeliłam ( czyt. uszyłam) dwie chmurkowe siostry.. Jak widać to mój ulubiony motyw. Na przykład TUTAJ kto nie widział, może zobaczyć kosz na zabawki w chmurkowy wzór.
 Powstała jedna chmurka duża w białe kropki na szarym tle...z koroną..A jak ..:)Zaszalałam.. 
Druga mniejsza w miętowe kropki ...taka trochę nieśmiała :) już powędrowała do małej Ady, która za dwa tygodnie kończy 7 miesięcy.. Od razu złapała chmurkę za nóżki i do buzi... 




 Powoli kończymy urządzać pokój dzieci. Meble stoją, brakuje jeszcze jakiś plakatów, obrazków i fajnego dywanu... Ale to drobiazgi. Na zdjęciach widać kawałek nowego łóżka Hani, nową pościel... Maleńkie wyobrażenie możecie mieć... Powiem Wam, że zmiana jest...duża..Ale to w osobnym poście o metamorfozie pokoju dzieciaków.

W tytule postu był mały handmade..Mały..bo pomalowałam brzydki brązowy koszyk na nowy kolor. Z zewnątrz miętowo -błękitny, a w środku na biało.
Hania trzyma w nim opaski, bransoletki i korale.. Jak znalazł do nowego pokoju.
A wystarczyło tylko kupić próbkę farby ( u mnie Beckers ) i można szaleć..






 Kończę. Następny post również będzie miał coś wspólnego z nowym pokojem..
Dlatego już Was serdecznie zapraszam:)

Buziaki i trzymajcie się ciepło...bo wieeejjee:)

Pa
Kasia








7/28/2015

W rodzinnych stronach

W rodzinnych stronach
Witajcie!
Wracam po krótkiej przerwie..
Jak u Was "letnia" pogoda? Wczoraj u mnie tylko pół dnia padało :) i nawet trochę słonka było.
Ostatni  weekend spędziliśmy w moim rodzinnym domu, w małej wiosce w okolicach Golubia-Dobrzynia.



Żałuję, że nie przyjeżdżamy częściej do moich rodziców. Widzę, że dzieciaki  świetnie odnajdują się na wsi. Znają wszystkie zwierzątka...krówki, świnki, kaczki, kury...Lubią zrywać ogórki, wiedzą skąd się biorą ziemniaki. Właśnie same uzbierały wiadro ziemniaków.. Niby proste rzeczy i dla tych mieszkających na wsi naturalne i oczywiste, ale dla dzieci z miasta nie zawsze.
Lubię jak ubrudzą się ziemią, zerwą pomidora z krzaka i zjedzą jabłko spod drzewa.. Dla takich maluchów to inny świat.. Próbują nowych rzeczy i widzą wszystko od "zaplecza".
Mogą zobaczyć i sami spróbować, jak doi się krowy, karmi zwierzęta czy zbiera jajka od kur. No, może nie sami, dziadek z babcią czuwają :)
 Podoba mi się jak buszują na podwórku, bawią się i czują się po prostu szczęśliwe.



Koło domu jest dużo zieleni - mały sad i ogród. Dużo brzóz i pnączy. Wszystko pięknie rośnie. Zarówno w ziemi, jak i w donicach w różnych miejscach podwórka. Mama wykorzystuje różne nie typowe pojemniki na kwiaty. Na przykład na wiosnę posadziła tulipany w bębnie od pralki. Podoba mi się również wykorzystanie starej rury, do której spływała woda z rynny. Zdjęcie poniżej.









Nawet truskawki można mieć w doniczce, a pomidory rosną na skalniaku.


Taka krótka podróż sentymentalno- rodzinna się zrobiła.
Powrót do korzeni :))
Jak byłam mała to wyglądało to troszkę inaczej.
Wszystko się zmienia i polska wieś również.
Inne zabawy, wybrukowane podwórko, skoszona trawka... tak to teraz wygląda.

U mnie w sumie dużo się nie zmieniło. Mieszkam w mieście, a prawie jak na wsi.
Nie mamy polbruku i trawka rośnie gdzie chce..

Pozdrawiam słonecznie!!

Kasia






7/20/2015

Proste życie i prosty dom, gdzieś w Polsce

Proste życie i prosty dom, gdzieś w Polsce
Witam serdecznie..

Znacie receptę na proste życie ? Co to znaczy proste życie? Dla mnie to mały domek wśród łąk i pól, kiedy można rano wstać, wyjść przed dom i wypić kawę z książką na kolanach.. Spokojna głowa i serce. Minimalizm i prostota... Ostatnio miałam przyjemność znaleźć się w takim miejscu, które ma coś wspólnego z moją definicją prostego życia..
Mały domek wśród  pól.. Mała szklarnia z pomidorami i warzywniak, a wokół kwitnąca gryka.. Staw z rybami, pasieka i to wszystko w jednym miejscu.


Znajomy teścia jest pszczelarzem. Co roku bierzemy od niego miód. Nie dawno odwiedziliśmy jego domek na lato, dokąd ucieka z bloku. Nie daleko jest pasieka, a o pszczółki trzeba dbać i doglądać, no i wybierać pyszny miodek. Pokusiłam się o pokazanie wnętrza domku to znaczy jedynie kuchni z "salonem". Podoba mi się, że wnętrze jest proste, bez zbędnych gadżetów. Drewno świetnie komponuje się z bielą ścian. Proste meble i sprzęty i biała podłoga..Utrzymane w style retro, choć pewnie przypadkowo:) No i te drewniane belki pod sufitem...Uwielbiam..
Na stole przygotowane dla nas słoiki z miodem gryczano-faseliowym.



Sama działka jest spora. Dzieciaki miało dużo radochy. Biegały boso po trawie, podlewały grządki i robiły zupę w bali z wodą. A teść z mężem nie mogli oprzeć się, aby nie zarzucić wędki na pobliskim stawie...





Jak pisał A. Mickiewicz "...gryka jak śnieg biała.."



Wróciliśmy stamtąd naładowani pozytywną energią, z miodkiem i bukietem kwiatów gryki.
To było bardzo przyjemne popołudnie.  Prawdziwe odcięcie od codzienności.

Życzę każdemu takich chwil na łonie natury z rodzinką..

Pozdrawiam

Kasia









7/18/2015

Pojemnik na biżuterię- after/before

Pojemnik na biżuterię- after/before
Właściwie to nie był pierwotnie pojemnik na biżuterię, ale na te pachnące suszki.. Zapomniałam nazwy.. Jednak jak zobaczyłam to pudełeczko w sklepie wiedziałam, że je przerobię. Spodobało mi się wieczko i te a'la marokańskie wzory.. Oryginalny kolor nie za bardzo mi pasował, więc dałam go przemalować mężowi na biało. Oczywiście przy okazji malowania mebli dla dzieci..
Efekt podoba mi się...Jak biały kolor mi się znudzi znów je przemaluję:)









Mała rzecz, a cieszy. To lubię..

A co do pokoju dzieci.... Meble już stoją. Ściany pomalowane. Pościel uszyta. 
Trzeba uporządkować wszystkie zabawki, pozawieszać półki i doprowadzić pokój do stanu używalności :)

Tymczasem pozdrawiam i słonecznego weekendu życzę!!

Kasia



7/15/2015

Cementowe doniczki

Cementowe doniczki
Witajcie !

Tyle razy widziałam na blogach wyroby z betonu, więc kiedy nadarzyła się okazja, ( czyt. zalewanie posadzki w piwnicy) postanowiłam ją wykorzystać. To dobry sposób, jak wykorzystać resztki betonu oraz pomoc męża :)). 
Na pierwszy ogień poszły doniczki, które wydały nam się łatwe do wykonania. Znalazłam odpowiednie formy, czyli stare plastikowe doniczki. Okazało się, że doniczki nie mogą mieć zbyt cienkich ścianek i trzeba poczekać, aż dobrze wyschną. Z pięciu zrobionych udało się bez uszczerbku wyjąć dwie. Jedna duża, z "łapkami" do przenoszenia i druga mała, do której wsadziłam roślinkę ze skalniaka.


Nasza produkcja na tym się nie skończy. Zrobimy więcej takich zewnętrznych donic. 
W tym roku sama posiałam kwiaty. Trochę zdziczały, bo za gęsto wsadziłam. Mam za to przed domem bujną zieleń :)


Spodobały mi się stare pieńki, które stały zapomniane pod balkonem.. Krzywe, spękane ze starości o szarym kolorze. Razem z roślinkami wprowadzają sielski klimat w naszym mini ogrodzie.


Poniżej druga doniczka, którą udało się ładnie wyjąć z formy, bez jej połamania.
Ponieważ nie ma otworu na odpływ nadmiaru wody, wsadziłam roślinki, które dużo jej nie potrzebują.
Wystarczy je podlać raz na tydzień niewielką ilością wody. Tak więc mamy tu rojnika i chyba jakiś rodzaj rozchodnika.




Lubię we wnętrzu stare donice. Lekko zniszczone, poobijane i koniecznie z sukulentami lub kaktusami. Tych roślin mam w domu najwięcej. Kilka doniczek znalazłam na strychu stolarni, o którym pisałam TU i TUTAJ.
 Takie doniczki mają w sobie jakiś urok. 

Wracam do remontu pokoju. Jak to jest, że jeden pokój remontuję, a wszędzie mam bałagan..
Może już nie długo zamkniemy kolejny etap. Mogę zdradzić, że meble już są gotowe. 

Pozdrawiam!

Kasia

7/11/2015

W czasie deszczu dzieci się nudzą??

W czasie deszczu dzieci się nudzą??
No tak, wakacje ledwie się zaczęły, a tu taka pogoda... Deszcz i wiatr. Nie wyjdę z dzieciakami na dwór...nawet mi się nie śni. Nic przyjemnego. Co w takim razie wymyśliły moje dzieci, tzn.Hanka, bo to ona jest główną pomysłodawczynią zabaw. 
W co sześciolatka może się bawić.. ? Ulubiona ostatnio zabawa to studio tatuaży..
Skąd dziecko wie, jak prowadzi się takie studio? Nie pytajcie mnie...nie wiem.
Wystarczą dwa krzesła, długopis i farby wodne. Jest też katalog tatuaży. Najbardziej popularne motywy to kot, pies, chmurka, gwiazdka, słońce, serce i samochód. Za tatuaż trzeba również zapłacić..( na szczęście na kasie  jeszcze się nie zna) :)
Najwierniejszym jej klientem jest Janek, choć ostatnio i on wziął się za robienie rysunków na rękach.. Tak więc chodzimy wszyscy po domu wydzierani po łokcie:)








W taką pogodę można też robić ciasteczka. Super zabawa i do tego można się nie źle najeść na koniec..Fajnie było się przyglądać, jak te małe rączki wykrajały różne kształty, układały na blaszce własnoręcznie zrobione ciastka.. Wszyscy bardzo się starali, włącznie z mamą:)




Jak widzicie..nuda nas nie dotyczy. Poza tym mamy jeszcze całą puszkę ciasteczek..:)

Dla kogo ciasteczko?

 A Wy jak spędzacie czas z dziećmi w taką pogodę?

Czekam na nowe propozycje..

Pozdrawiam

Kasia





7/08/2015

Domowe migawki, czyli nic się nie dzieje

Domowe migawki, czyli nic się nie dzieje
Witajcie!

Upały chyba już wszystkim dają swe znaki... Skwar, duszne powietrze, a teraz burze..
 U nas prace nad pokojem dzieci stanęły w miejscu, w ogóle mało co się dzieje..
Czekamy na chłodniejsze dni, kiedy będzie można pomalować szafę i ściany.
Uszyłam pościel dla Hani, szukam fajnego dywanu i czeka mnie segregacja zabawek :)

Oto migawki z naszego domu. W sumie tu też nie wiele się dzieje.. Czekam na wyprowadzkę Janka z sypialni, którą trzeba odrestaurować :) czyt. malowanie i ponowna aranżacja mebli itp.
Moja pracownia krawcowej też ma wiele do życzenia. Może kiedyś ten dom ogarniemy, ale mam wrażenie, że im dłużej tu mieszkamy, to coraz więcej wymyślamy i zmieniamy ( czyt. ja zmieniam).











Nic tylko szyć.. Szukam weny..


Kawałeczek sypialni.. Czerwone ramki, kwiatek....i pełno książek z bajkami:)


Moja szyjnia...:) i to co nad stołem z maszyną...Na razie mam taki mam widok.



Wracam do realu...
Dzieci zaraz wstaną i śniadanko muszę zrobić..

Serdecznie pozdrawiam i życzę Wam fajnego dnia!!

Kasia






7/03/2015

Głowa królika 3D. DIY

Głowa królika 3D. DIY

Kontynuując temat z poprzedniego posta widzę po komentarzach, że królik może być fajną ozdobą bez względu na porę roku. Jednomyślnie zgadzacie się ze stwierdzenie, że jest to dekoracja, ozodba całoroczna.
W tym poście chciałabym pokazać Wam jak łatwo można samemu zrobić głowę króliczka w formacie 3D. 
Od kiedy zobaczyłam te dekoracje na pinterest, szukałam jak można zrobić ją samemu.
W końcu udało mi się znaleźć i chcę się z Wami tym podzielić.

Zacznijmy od tego, że autorką tego projektu jest francuska ilustratorka Chloe Fleury, która potrafi wyczarować z papieru prawdziwe trójwymiarowe cuda. Prowadzi sklep internetowy, gdzie można kupić jej różne projekty, choć jak zauważyłam to królik ( Rabbit Face) cieszy się największą popularnością.




deer4 copy



bunny_lightblue_lowres

Do wykonania króliczka potrzebujecie:
- nożyczki
- klej
- brystol, karton
- czas :) do wykonania ok.30-45 min.

Wzór poniżej należy wydrukować i wyciąć. Najważniejsza sprawa to dokładne zgięcie kartki na liniach, aby można było go dobrze skleić (liniami do środka). Przy odrobinie zdolności manualnych jest to proste. Dodałam tło, które wycięłam z kartonu i obkleiłam tkaniną w kolorze brudnego różu. Docelowo chcę, aby królik wisiał w pokoju dziecięcym. 
Spróbowałam go powiesić również w salonie nad kominkiem.. Oceńcie sami :)

Wzór do wydruku znalazłam TU 
Blog Chloe Fleury TU


 




Czas przypomnieć sobie prace ręczne ze szkoły podstawowej :)
Pamiętacie lekcje techniki/ plastyki ?

Fajna zabawa, również z dziećmi...
Polecam!

Dużo chłodu i lodu..w te upały Wam życzę:)

Kasia
Copyright © 2016 KASIA AT HOME , Blogger